Złapać bakcyla - w poszukiwaniu swojego "ja".
Hi, ho, hello !
Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jakie rzeczy w Waszym otoczeniu miały wpływ na to, czym się aktualnie zajmujecie lub co lubicie ? Ja nie, ale zawsze kiedy ktoś mnie pyta skąd taki pomysł na życie opowiadam historię o przygodzie z kandydatką na teściową...
Każdy z Was zapewne może powiedzieć o sobie , że jako dziecko malował, robił babki z piasku, układał klocki, pomagałem tacie w warsztacie, biegał i uwielbiał morze lub górskie wycieczki..., a dziewczynki dodatkowo szyły, bawiły się w dom albo zakładały domowy ogródek z wykopanych pod płotem chwastów...Palec pod budkę, kto tego nie robił ! Swoją drogą cudowne, beztroskie czasy dzieciństwa, od czasu do czasu tylko przerywane dziecięcą łzą...jeśli powiecie, że nie tłukliście się z rodzeństwem, to i tak Wam nie uwierzę ;)
No więc tym postem chciałabym zachęcić Was do zastanowienia się, co tak naprawdę w Waszym życiu sprawiło, że jesteście akurat w tym miejscu. Jeśli chodzi o mnie, to nie będę się rozpisywać za wiele, ale tu wielki ukłon w stronę mojej Mamy i Babci Ady - bo chociaż nie ma ich już obok, to im zawdzięczam to, że potrafię, że chcę i przede wszystkim, że mogę wszystko ! Pamiętam mamę budującą nam domki z plasteliny - wycinała cegłówki pilniczkiem ;), pamiętam literki z ceraty w kratkę, kiedy uczyła nas pisać, pamiętam figurki z kasztanów i żołędzi, a kiedy zabrakło w domu papierowych kartek nie krzyczała, kiedy z siostrą wymalowałyśmy sześciometrową ścianę pokoju w kamienicy ;) Moja mama szyła. Bawiłyśmy się pod nogami, czasem słysząc jak mama klnie pod nosem, bo coś nie wyszło jak chciała - te emocjonalne podejście do wszystkiego akurat mamy po niej wszyscy ;) Mama uczyła mnie szyć gdy byłam w podstawówce. Babcia szyła również. Pierwsza posadziła mnie i siostrę do maszyny - opłakała to kilka dni później, bo jako 4 i 5 letnie dzieci wycięłyśmy jej z płaszczy, futer i żakietów wszystkie metki nożyczkami do paznokci...ale nigdy na nas nie krzyczała! W szufladach kryła przed nami cuda i cudowności! Czego tam nie było! Babci zawdzięczam umiejętności haftowania, szydełkowania, robienia na drutach i szycia ! Po drodze spotkałam jeszcze mnóstwo cudownych ludzi, którzy uczyli mnie bardziej lub mniej przydatnych rzeczy. I o dziwo każda z nich jest mi w życiu niezmiernie potrzebna!
Co do zbierania doświadczeń, to śmiało mogę powiedzieć, że mój pomysł na życie runął w momencie szkolnego wypadku...żegnaj AWFie! Po drodze zaliczyłam filologię polską - na co to komu - z całym szacunkiem do nauczycieli moich ;) A potem budownictwo...żadnego kierunku nie skończyłam. Czy żałuję ? Never ever ! Moi rówieśnicy szli na studia, by znaleźć pracę marzeń, a ja ją miałam - miałam też inne zobowiązania, których teraz wiem, że jako nastolatek mieć nie powinnam. To właśnie doprowadziło mnie tu, gdzie jestem teraz. Niczego nie żałuję. No może jednego, że egzamin mistrzowski jest przede mną, a nie już za mną ! A na czym polega dziś moja praca ? Zaraz Wam pokażę ! Uczę ...
Tak wyglądała pracownia mniej więcej rok temu ;) Teraz maszyny domowe zostały zamienione na przemysłowe, aby można było rozwijać tu także inne pasje i hobby! I był to strzał w 10, ponieważ warsztaty kaletnicze, renowacji mebli i tapicerskie cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem !
Komentarze
Prześlij komentarz